Finisz

Olo robi mi pamiątkowe zdjęcie, dostaję medal i czekam na pozostałych.

Nedy juz dawno temu przybiegł, jest przebrany i chyba zadowolony.

Wbiegają kolejno bohaterowie dnia. Każdy wyczerpany, widać że pogoda dała się we znaki, było ciężko i chyba dlatego każdy jest dumny. Do tego oryginalny medal - wart tego wysilku.

Pozostała jeszcze mała nadzieja na wyjazd na maraton do nowego Jorku. W losowaniu jednak, mimo wielkiego udziału naszej grupy, nikomu z nas nie udaje się wygrać. Myślę jednak, że jak będziemy w Szczecnie startować w takiej obsadzie co roku, to może jednak komuś z nas sie uda :-)